Są takie miejsca, w których granica między „wewnątrz” a „zewnątrz” po prostu przestaje istnieć. Ten dom, położony na obrzeżach Warszawy, zaprojektowałam dla rodziny 2+3, która pragnęła życia w bliskim kontakcie z lasem.
Sercem domu jest salon z ogromną, dwukondygnacyjną ścianą okien. To tutaj natura staje się częścią wnętrza - rośliny doniczkowe płynnie łączą się z zielenią ogrodu, a zrównany poziom podłogi sprawia, że taras staje się naturalnym przedłużeniem salonu. To idealna scena dla porannej kawy z widokiem na las.
Szczerość materiałów.
Postawiłam na materiały, które są „szczere” i koją zmysły:
- Drewno i lamele: Nawiązują do elewacji i pni drzew za oknem.
- Kamień i beton: Wprowadzają spokój w strefie wejścia i łazienkach.
- Naturalne tkaniny: Mięsiste sploty kanapy Nobonobo i wysokie na siedem metrów zasłony otulają przestrzeń, dbając o domowe ciepło.
Dom, który tętni życiem. Dzięki współpracy z SIC!, już na etapie fundamentów dopasowaliśmy układ czterech półpięter do rytmu dnia domowników.
Strefa wspólna. Ogromny stół marki Trebord, przy którym bije serce domu podczas wspólnych posiłków.
Relaks i design. Ikona współczesnego wzornictwa – kominek Gyrofocus – oraz profesjonalna sala kinowa, w której można w pełni zatopić się w obrazie i dźwięku.
Pokoje dziecięce. Trzy kolorowe, ale stonowane królestwa, które rosną razem z maluchami.
Azyl rodziców. Najwyższa kondygnacja to intymny pokój kąpielowy i sypialnia z widokiem, który zapiera dech w piersiach.
To przestrzeń spokojna, harmonijna i szalenie wygodna.




















